Ostatnie 11 dni do końca pewnego maratonu. Staram się zdążyć z napisaniem magisterki. Czas najwyższy i czas ostateczny. Chodzę spać o chorych godzinach, więcej czasu gadam z ludźmi z bezsennością, niż z własną dziewczyną. Maraton.
Ostatnie dwa tygodnie spędziłem przygotowując kampanię reklamową jednej z uczelni. Gdy wydawało mi się ze wszystko gotowe, bo przeszedłem kilka edycji poprawek, nagle zmienił się obrót sprawy. Uczelnia stwierdziła, że chce zdjęcia i hasło. No i pomysł, a ich grafik dorobi tło. Fajnie, fajnie, tylko że to trzon... no i zaproponowali cenę równą zwrotowi kosztów.
Mówiąc delikatnie poczułem się lekko wykorzystany, zwłaszcza że ich grafik najprawdopodobniej zmieniłby czcionkę, delikatnie layout i to wszystko. Oszczędność dla uczelni bardzo duża.
Moja K. jest niesamowita, że jest w stanie to wszystko przeczekać. Maraton jeden za drugim. Ale jeszcze wyjdę na prostą. Ponadrabiam zaległości i wrócę do świata żywych. Kupię kwiaty. Pójdę do kina...
Jeszcze trochę.
Cóż.
-
Green-Eyed Devil:
Pokaż wszystkie (1) ›